Gry - im dłuższe tym lepsze?
23 06 2007
Nie raz i nie dwa narzekano na długość… a raczej “krótkość” gry. Większość recenzji można podsumować jednym zdaniem „było miło ale za szybko się skończyło”. Oczywiście nie jestem „święty” i zdarzało mi się narzekać tak jak inni. Z jednej strony im więcej dobrego tym lepiej, prawda? Ale z drugiej… no właśnie.
Z drugiej mamy „makarony” takie jak Neverwinter Nights. Kupiłem Diamentową Edycję, zacząłem grać i po pierwszych 10-12 godzinach byłem niemal zachwycony. Fabuła może nie jest najwyższych lotów, ale wciąga. Walka bardzo przyjemna, grafika trzyma się dobrze (mimo tych wszystkich lat).Niestety około 20 godziny zacząłem się nudzić… Bo ile do diaska można siekać potwory? Rozwój postaci jest tak wolny, że nie tylko nie wciąga ale odrzuca od gry. Gdy piszę te słowa mam za sobą 24 godziny machania mieczem, a ledwie zacząłem drugi z czterech rozdziałów. Oczywiście ukończę grę, (w końcu kosztowała mnie 60zł), ale „na raty”. Nie mam zamiaru podejmować się questów pobocznych, bo głównych jest aż za wiele. Dobrze, że mam pendrive, na którym będę mógł trzymać save’y…
„Przygoda” z Neverwinter Nights nauczyła mnie, że lepiej zapłacić 60zł za kilkanaście godzin intensywnej, wciagającej gry (Jade Empire) niż za 60-70 „rozkładania na raty”, nudzenia się i zadawania pytania…”Kiedy to wreszcie się skończy?”.
PS. W dziale “GAMEPLAY” pojawił się nowy filmik. Zapraszam






