No to się zaczęło…
25 04 2007
…pisanie pracy dyplomowej. Nasz promotor, a raczej promotorka narzuciła spore tempo. Po pierwszym spotkaniu, mieliśmy nie tylko zaproponowane tematy ale i opracowane zagadnienia do nich. Gdy inni zatwierdzają tematy, mi piszemy ostateczną wersję ankiety. Prawdę mówiąc, póki co jesteśmy o jeden krok do przodu przed innymi. Sam nie wiem czy to dobrze czy źle…
Ale wróćmy do tematów. Pierwsze spotkanie było dla mnie dość nerwowe, bo chodził mi po głowie pewien temat. Owszem zagadnienia związane z dysfunkcyjnością rodziny są ciekawe, ale jest coś ciekawszego. Bałem się, że gdy go zaproponuję usłyszę coś w stylu: “czy pan zwariował?”. Na szczęście nie usłyszałem. Ba, moja propozycja spodobała się “pani promotor”
(i kilku koleżankom - pozdrawiam). Powiedziałem w kilku zdaniach o czym chciałbym napisać, a po kilku minutach usłyszałem oficjalną nazwę tematu:
“Gry komputerowe w życiu 11-12 latka - wartości poznawcze i zagrożenia”.
O czym to będzie? Co chcę osiągnąć?
1. Sprawdzić wpływ gier. Nie ten znany z TV (bo gra nie robi ze słodkiego bobaska psychopaty), a ten prawdziwy. To jest - przenoszenie gry do życia codziennego (widziałem wyścigi tuningowanych…rowerów “inspirowane” NFSem), uzależnienie, zmiany w zachowaniu a nawet zaburzenia snu (przykład z życia).
2. Zbadać świadomość rodziców. Czy rodzice wiedzą w co grają ich pociechy? Czy wiedzą, że 10 latek nie powinien grać w Silent Hill? I czy wiedzą do czego może doprowadzić taka “sesja” z tym doskonałym horrorem? Ilu powie “to tylko gra”? A z innej beczki. Czy rodzice kontrolują jak długo gra dziecko, czy po prostu cieszą się że siedzi zajęty przez pół dnia i nie zawraca im głowy?
3.Spróbuję dowiedzieć się czy gry mają jakiś pozytywny wpływ - np strategia historyczna zainteresuje Jasia średniowieczem, a Colin McRae rajdami.
4.Sprawdzić ile, w co i jak długo grają. No właśnie. Ciekawi mnie w co pogrywają sobie 11-12 letnie maluchy.
Ankieta już napisana. W najbliższy piątek, przy odrobinie szczęścia zostanie zatwierdzona. Będę mógł iść do szkoły i przeprowadzić badania. Jeśli nie…cóż. Trzeba będzie wprowadzać poprawki. Niestety mam złe przeczucia. Przynajmniej jedno z pytań miało dotyczyć zagadnienia: “czy gry motywują do pozytywnych zachowań”. Moim zdaniem to pytanie jest bez sensu. Nie zapytam przecież “czy GTA zainspirowała cię do przeprowadzenia staruszki przez jezdnę?”
Gry nie inspirują do dobrych uczynków - tak jak i filmy, bajki, książki. To rodzice powinni inspirować do bycia dobrym. Nie gry, książki czy filmy. Pominąłem to i mam nadzieję, że promotorka to zrozumie…







Jak ja miałem 11-12 lat to pogrywałem w HoMM, GTA, Tekken3, MoH… nie stroniłem też od Tycoonów i przygodówek, które zdobyły moje serce bardziej niż strzelanki i napieprzanki. A psychikę mam tylko trochę zjechaną… ale czy od gier? Aj dont noł…