Koszmar z ulicy Dubbingu…
10 03 2007Wczoraj miałem wątpliwą przyjemność ogladać Harrego Pottera z dubbingiem. Wytrzymałem do pierwszych reklam…

Ta mina mówi wszystko - właśnie obejrzeli swój film z polskim dubbingiem…
Nigdy nie lubiłem dubbingu, bo nie po to aktorzy męczą się i powtarzają sceny kilka (naście?) razy, żeby całą pracę zmarnował marny aktorzyna (a raczej lektor) z Polski. O ile głos “polskiej wersji jezykowej” Hermiony można jeszcze przeboleć to Harrego i Rona już nie. Ale one, w porównaniu do innych są wręcz genialne. Tekst “To morrrrrrderrrca” wypowiadany przez…hmmm wybaczcie nie pamiętam jak sie nazywał. W każdym razie chodzi o tego typka z autobusu. Tekst który wypowiedział spodobał by się logopedzie (wyraźne dźwieczne “r”, buzia szeroko otwarta itp), ale dla mnie był jakiś taki sztuczny. Jedną z spartaczonych postaci jest Draco Malfoy. Polski dubbing (moim zdaniem) nie za bardzo do niego pasuje. Najbardziej ucierpiał jednak Dumbledore. W oryginale ma świetny głos - nie do podrobienia. Mówi sie trudno. To jednak pikuś w porównaniu do tego co zrobili z głosem Shreka.
Dubbing w Shreku ogólnie jest dobry, ale głos głównego bohatera to porażka. W orginale mówi on łamanym angielskim - na przykład w drugiej części na pytanie teścia czy coś czyta odpowiada: “Som skerri buk” Brzmi znakomicie
Polski Shrek mówi zbyt wyraźnie. To samo tyczy się kota w butach. Nie pamiętam kto urzyczył gardła, ale Antonio Banderas to to nie jest. Że czepiam się detali? Że przesadzam? Może i tak, ale szkoda mi tego charakterystycznego akcentu. To samo tyczy się Osiołka - Jeży Stuhr spisał się na medal, a nawet i dwa, ale oryginału nie przebije. Ale jak już powiedziałem - polski Shrek jako całość jest naprawdę dobry
Jedynym filmem w którym dubbing kładzie oryginał na łopatki jest Epoka Lodowcowa (obie części). Dla mnie to po prostu wzór dubbingu! Dlaczego? Bo lektorów dobrano tak, żeby mogli grać swoimi naturalnymi głosami. Nikt nie musi niczego udawać. Mówiąc krótko - grubas podkłada głos pod grubasa. Nie biorą anorektyka, który za wszelką cenę stara się mówić GRUBYM głosem.

“Nic nie mów, bo nas jeszcze zdubbingują!”
A wracając do Pottera i jego wesołej ekipy. Zastanawiam się co będzie w Zakonie Feniksa. Wezmą przykład z Epoki Lodowcowej i dopasują lektorów do postaci? Czy znowu dostaniemy zestaw ” studyjnych nagrań dla logopedy”?
PS. Na koniec mam coś do powiedzenia osobom, które jeszcze nie widziały żadnej części przygód Pottera. I nie chcą widzieć, “bo to film dla dzieci a ja mam XY lat”. Dajcie mu szansę!
Dopóki nie obejrzałem pierwszej części myślałem dokładnie tak samo: że to wielka szmira/chała/lipa/badziewie (niepotrzebne skreślić). Pewnego dnia TVN pochwalił się, ze wyemituje pierwszą część. Postanowiłem, że obejrzę pierwsze 20-30 minut i zobaczę co w tym ludzie widzą. Może dowiem się dlaczego młodzi ludzie przebrani za czarodzieja są w stanie stać o 3 rano pod Empikiem - bo wyszła nowa część. Obejrzałem tyle ile zaplanowałem - dubbing kompletnie mnie zniechęcił. Ale mi się spodobało… Po pewnym czasie w moje łapki wpadło DVD z angielską wersją do wyboru. Różnica jest ogromna - zupełnie inny film, zupełnie inaczej się to oglada. Obejrzałem z przyjemnością od pierwszej do ostatniej minuty - to naprawdę dobry film ze znakomitą, dobrze poprowadzoną fabułą. Żeby to docenić trzeba wyjść z kokonu dorosłosci, przełamać się i dać mu szansę
A więc szanowni dorośli, na trzy wychodzimy z kokonu. RAZ…DWA…TRZY!







Jak dla mnie dubbing sprawdza się tylko w filmach animowanych. W innych przypadkach wygląda to po prostu śmiesznie. Już lepszy jest jeden lektor dla wszystkich z oryginalną ścieżką dźwiękową w tle. Przykład: Już sam trailer polskiej wersji filmu Eragon zniechęcił mnie do jakichkolwiek kontaktów z tym filmem (nie mówiąc już o krytycznych recenzjach).
Podzielam zdanie joszka. Dubbing tylko w filmach animowanych… no ale cóż Harry’ego Potter’a da się jeszcze przeżyć, co byście powiedzieli na Star Warsy Dubbingowane? No właśnie…
Trochę za bardzo ubolewasz nad tym Shrekiem. Dubbing to największy plus tej produkcji.