Sinusoida Zakonu Feniksa część 1

30 03 2007

UWAGA! Ten wpis nie ma nic wspólnego z matematyką! Po co mi ten rysunek? Sinusoida ma to do siebie, że raz “leci” w górę, a raz w dół. Tak samo jak akcja piątej części przygód Harrego Pottera. Dziś skończę czytać Zakon Feniksa, pozostało kilkadziesiąt stron. W końcu mogę podzielić się wrażeniami. A te są…hmmm jak ta sinusoida. Ale od zacznijmy od początku.

CZĘŚĆ 1 - FABUŁA

(UWAGA - SPOILERY!) - jeśli planujesz przeczytać książkę / obejrzeć film, pamiętaj że opis zdradza kilka istotnych informacji. Czytasz na własną odpowiedzialność. A teraz “folow the kropki :)

.
.
.
.
.
.

.
.
.

.
.
.
.
.

.
.
.
.
.
Voldemort powrócił, Cedrik nie żyje, Harry ma siedzieć u Dursley’ów jak mysz pod miotłą. Nie dostaje żadnych listów, jest kompletnie ignorowany. Czuje że wszyscy mają go głęboko w…no wiecie ->> w (_!_). Co więcej, Prorok (taki czarodziejski Fakt) miesza go z błotem i uznaje za zakompleksionego małolata, który szuka rozgłosu. Pewnej nocy coś się zmieni. Powiem tylko, że Dudley przekona się o sile różdżki. Uświadomi sobie, że przydaje się nie tylko do drapania po plecach.

Harry po “pokazie” zostanie zabrany do domu Syriusza, gdzie przekona się o istnieniu Zakonu Feniksa - stowarzyszenia walczącego z Voldemortem. Spotka tam swoich starych znajomych, a nieco później wróci razem z nimi do Hogwartu. W szkole dla czarodziejów będzie niewiele lepiej. Nowym nauczycielem Obrony przed Czarną Magią jest Dolores Umbridge, która z dnia na dzień będzie zdobywać coraz większą władzę. Została mianowana przez Ministerstwo, które chce zapanować nad Hogwartem…A to dopiero początek prawdziwych problemów. Pewnego dnia Harry zacznie mieć koszmary, które okażą się być wizjami…Sami-Wiecie-Kogo!

Nie ukrywam, że fabuła jest naprawdę dobra. Szkoda tylko, że marnie opowiedziana. Ciekawe fragmenty przeplatają się z usypiająco nudnymi kawałkami. Ale o tym w części drugiej :)



Odrobina “filmowej” twórczości DJa :)

28 03 2007

Na forum markolfa (www.markolf.pl) powstał bardzo ciekawy wątek - “pokaż w co grasz”. Chodzi o to, żeby nagrać filmik z gry w którą się gra. Prawdę mówiąc spodobało mi się takie tworzenie filmików. Gdy tylko znajdę wolny czas w wolnym czasie - to znaczy odrobinę czasu na coś poza recenzjami i pracami zaliczeniowymi to zrobię coś lepszego. Coś w stylu trailera :) A póki, co… miłego oglądania!

<<<<<<<<<<Przed Wami-JADE EMPIRE >>>>>>>>>>



Pogromcy mitów

24 03 2007

Znacie tych dwóch po lewej? Kto nie zna, ten nie widział nigdy programu “Pogromcy mitów” (mythbusters). Wiem, wiem - tytuł brzmi co najmniej dziwnie. Wyjaśnię mniej więcej “oso chozi”. Program nie ma nic wspólnego z Dedalem, Ikarem, Syzyfem i innymi. Autorzy (czyli tych dwóch) sprawdzają “współczesne mity” i najróżniejsze historyjki. Czy strzał w bak samochodu spowoduje wybuch? Czy ziewanie jest zaraźliwe? Czy to prawda, że sok pomidorowy neutralizuje zapach “ofiary” skunksa?

 

Każdy “eksperyment” ma dwie “fazy”:

1.Jak najwierniejsze odtworzenie warunków historii. Czyli na przykład strzał w bak samochodu ze zwykłego pistoletu.

2.Jeśli nic z tego nie wyjdzie, sprawdzają co trzeba zrobić żeby osiągnąć efekt - czyli w tym przypadku z czego strzelić żeby bak eksplodował. O dziwo najgłupsze historie pochodzą z USA. Nie żebym coś miał coś do typowego Amerykanina, ale mam tu kilka przykładów. Z USA i nie tylko.

 

AMERYKAŃSKIE MITY

1.Syn broni - w trakcie wojny secesyjnej Edek zostaje postrzelony w… klejnoty rodzinne, kula leci dalej, trafia Ziutę w brzuch. Ziuta zachodzi w ciążę, bo pocisk przeniósł z “klejnotów Edka” kilka plemników, które akurat wylądowały w macicy Ziuty. Głupie? Tak! Oczywiście takie coś jest po prostu nie możliwe, bo lecący pocisk jest zbyt gorący aby cokolwiek na nim przetrwało, a postrzał w brzuch w tych czasach = śmierć. Ale w stanach w to wieżą…

2.Reguła 5 sekund - W USA mają fajną regułę 5 sekund. Chodzi o to, że jeśli na ziemię spadnie ci jedzenie i podniesiesz je w ciągu 5 sekund to możesz je zjeść, bo… no właśnie. Bo co? Bakterie nie zdążą się zbiegnąć do kanapki niczym pies do kości? Bo nie zdążą się przykleić, złapać się? Głupie? BARDZO. Ale w stanach w to wieżą…

A tak zupełnie przy okazji okazało się, że: mamy w ustach i na języku więcej bakterii niż pies, a deska klozetowa prawie w ogóle nie ma na sobie bakterii. W przeciwieństwie do np podłogi w kuchni. Tego bym się nie spodziewał.

3.Wielka proca - Podobno, nielegalni imigranci przekraczają granicę… wystrzeliwani z dużej procy. Przelatują 200 metrów, po czym bez problemów i połamanych nóg lądują na materacu. Okazało się, że proca zrobiona z dwóch masztów radiowych (14 metrów wysokości, każdy) potrafi wystrzelić człowieka na zaledwie 60 metrów (oczywiście latał manekin). Nie da się trafić w mały materac, dlatego lądowanie jest twarde i baaardzo bolesne. Ale oni w to wieżą…

FILMOWE MITY

1.Strzał w bak = wybuch - facet strzela w bak samochodu, samochód zamienia się w kulę ognia. Wygląda fajnie, ale ile w tym prawdy? Okazuje się że niewiele. Po strzale ze zwykłego pistoletu nic się nie dzieje. Kula robi dziurę i leci sobie dalej. Kilka karabinów maszynowych poszatkowało bak, ale nic nie wybuchło. Nawet potwór, którego widzicie na zdjęciu poniżej (a nabój obok), nie spowodował eksplozji. Paliwo zapaliło się, dopiero po użyciu “pocisków smugowych”. Przyznam się bez bicia, że bardzo mnie to zaskoczyło.

 

 

2.Kuloodporne drzwi - w 9/10 filmach policjanci chowają się za drzwiami samochodu. Okazuje się, że kula ze zwykłej, najsłabszej broni przebija jedne drzwi, przelatuje przez samochód i wylatuje następnymi drzwiami. Co by zrobił potwór ze zdjęcia? Wolę nie myśleć :)

MAŁY BONUS :)

Na koniec, mały bonus - jedna z najlepszych historyjek, które widziałem. Podobno, na koncercie orkiestry symfonicznej facet grający na trąbce włożył do niej petardę i zatkał tłumikiem (taki przytykacz, który sprawia że trąbka brzmi “smutno” :) ). Wybuch spowodował, że tłumik przeleciał kilka metrów, uderzył dyrygenta w głowę. A że atak był z zaskoczenia, dyrygent się przewrócił. Tyle teorii. A jak wyszło w praktyce? Cóż - BARDZO głośno i bardzo śmiesznie. Zwykła “sklepowa” petarda wyrzuciła tłumik na kilka centymetrów. Mit obalony (czytaj. nieprawdziwy)? Tak. Pora na fazę drugą - ile materiałów wybuchowych trzeba wsadzić, żeby tłumik przeleciał tyle ile w micie. Do trąbki trafiały coraz większe petardy “domowej roboty”, ale nic nie dawało efektu. W akcie desperacji do trąbki trafił cały proch jaki mieli. A mieli go dużo. Eksplozja byla tak potężna, że rozerwała trąbkę, spowodowała niewielką falę uderzeniową która przesunęła kamerę, a zaniepokojeni mieszkańcy zadzwonili po policję myśląc, że to atak terrorystyczny :)

Zainteresowany/a? Zaciekawiony/a?

Kanał Discovery, poniedziałek - piątek

Godzina 19.00

PS. Odcinki można sciągnąć z internetu ze stron z torrentami lub emule.