Grze Rayman Origins na pewno nie można odmówić pięknej szaty graficznej. Została ona osiągnięta dzięki silnikowi UbiArt Framework. O dziwo postał on z technologii stworzonej pierwotnie dla długo wyczekiwanego Beyond Good & Evil 2. „To była kontynuacja tego co robiliśmy z Beyond Good & Evil 2 – silnik generujący wizualne szablony” – powiedział projektant gry Michel Ancel.
“Graficy tworzą szablony, jak próbki, i wykorzystujemy je do szybkiego modelowania poziomów, jak na przykład las. Wszystko rozpoczęło się od tego narzędzia, które nazwaliśmy UbiArt Framework” – powiedział Ancel w wywiadzie dla serwisu Gamasutra. „Później powiedzieliśmy sobie ‘aby udowodnić, że ten silnik działa stwórzmy nim całą grę!’”.
Ile jeszcze będziemy musieli czekać?
Dlaczego tą grą nie jest Beyond Good & Evil 2? Ancel twierdzi, że pierwsza gra była zbyt ambitna dla dostępnych platform i w przypadku sequela historia się powtórzyła. „Okazało się, że zmierzamy do tego samego syndromu – nawet jeśli obecne konsole oferują wiele dobrze wyglądających rzeczy, oświetlenie, cienie i tak dale ale z punktu widzenia architektury czuliśmy się ograniczeni. Więc powiedziałem ‘Zróbmy grę w całości w 2D zamiast pół gry w 3D.’”
Efekt chyba zadowala Ancela. Gra zyskała też uznanie graczy i krytyków. Z tego co wiadomo na chwilę obecną Beyond Good & Evil 2 zmierza na następną generację konsol. Pozostaje nam mieć nadzieję, że umożliwi ona spełnienie ambitnych wizji Ancela. Możemy sobie co najwyżej umilić oczekiwanie grą w odświeżoną wersję pierwszej części.
Online Pass nie należy do najbardziej lubianych rozwiązań wśród graczy. Kiedy wydawało się, że nie da się tego bardziej popsuć okazuje się, że Online Pass może… wygasnąć. Nawet jeśli kupiło się nową grę. Zwrócił na to uwagę gracz, który nabył nową kopię Need for Speed: Hot Pursuit z kodem, który wygasł i stracił dostęp do trybu multiplayer w grze. Jak się okazało nie jest jedyny, który tego doświadczył. Niestety, jak się okazuje wydawca nie ponosi, żadnej odpowiedzialności za to według tego co dostajemy razem z kodem zapisane drobnym druczkiem.
Jak widać sposobów na utrudnianie życia graczom nie brakuje. Nie tylko tym, którzy kupują używane wersje gry. Według EA Online Pass może wygasnąć blokując dostęp do treści dopóki nie pobierzemy nowe bezpośrednio od EA. Teoretynie nie powinno to mieć miejsca, lecz niektóre gry mają ograniczenie czasowe. Na przykład Online Pass dołączane do Dragon Age 2 wygaśnie 31 marca przyszłego roku. Otrzymanie kolejnego kodu ma być darmowe.
W 2008 roku otrzymaliśmy grę Army of Two, shootera z widokiem z trzeciej osoby, w której jeden gracz kierował jednym najemnikiem a drugi drugim. W zeszłym roku otrzymaliśmy sequel Arny of Two: The 40th Day, w której zasady się nie zmieniły. Jednakże następna gra z serii może być nieco inna.
Niezapowiedziana jeszcze trzecia odsłona serii rozszerzy obecny duet o kolejne dwie osoby. Pojawiły się doniesienia jakoby studio EA Montreal pracowało nad nowym Army of Two zatytułowanym Army of Four. Jak sam tytuł wskazuje gra ma oferować tryb kooperacji dla czterech graczy i będzie działać na silniku Frostbite 2. Według anonimowego informatora, na którego powołuje się serwis Kotaku prace nad grą nie idą najlepiej. Dlatego gdy DICE nie pracuje już nad Battlefield 3 może pomóc w pracach.
Czy rozszerzony tryb kooperacji wpłynie na lepszą rozgrywkę? Cóż… jak mówią, w kupie raźniej, kupy nikt nie ruszy… Pozostaje nam czekać na oficjalną zapowiedź lub oficjalne zaprzeczenie ze strony EA.
Serwis Kotaku powołując się na własne źródła donosi jakoby Electronic Arts szykuje nowości w swoich dwóch markach: Dead Space i Dragon Age. Dead Space 2 sprzedał się w ponad dwóch milionów sztuk w pierwsze sześć miesięcy po premierze to EA chce podobno uczynić serię „większą i lepszą”. Plan jest taki: Dead Space shooter z widokiem z pierwszej osoby, Dead Space gra „z lataniem” i Dead Space w stylu Uncharted. Ciekawe… Zwiększenie popularności serii Dead Space poprzez tworzenie gier nie przypominanych Dead Space? Intrygujące… Podobno niedawne zmiany w zarządzie EA niemal nie doprowadziły do anulowania prac na Dead Space 3. Jednak udało się grę ocalić. Jej akcja ma się podobno rozgrywać na lodowej planecie Tau Volantis a gra ma oferować tryb kooperacji.
W przypadku Dragon Age chodzi o nowy tryb rozgrywki, który ma otrzymać – tryb multiplayer. Ma on być napędzany przez silnik Frostbite 2 (wykorzystany w Battlefield 3 i Need for Speeed: The Run). Ten tryb może stanowić część nowej gry lub stanowić samodzielną grę. Rozgrywka ma być oparta na walkach w arenach i oferować walki PvE i PvP oraz smoki. Jeśli okaże się to prawdą to będzie to kolejna ciekawa strategia, która niewiele da. W końcu problem z Dragon Age nie polegał an braku trybu multiplayer (czy każda gra musi mieć teraz tryb multiplayer?), lecz fakt, że Dragon Age 2 był nieco niedorobiony z powodu szybkiego tempa produkcji.
A wy zagralibyście w Dead Space FPS? Albo w Dragon Age po sieci?
CD Projekt szacuje, że gra Wiedźmin 2 została nielegalnie pobrana przynajmniej 4,5 miliona razy. W wywiadzie dla PC Gamer szefujący wydawcy Marcin Iwiński tłumaczył, że niemożliwe jest dokładne obliczenie, a jego obliczenia to minimalna liczba nielegalnych pobrań. „Sprawdzałem regularnie ilość jednoczesnych pobrań na stronach agregujących tor renty i przez pierwsze sześć do ośmiu tygodni było około 20-30 tysięcy osób pobierających grę jednocześnie” – powiedział.
„Weźmy 20 tysięcy jako średnią przez sześć tygodni. Gra zajmuje 14GB, więc zakładając niezbyt szybkie połączenie z Internetem to mamy sześć godzin pobierania. Sześć tygodni to 56 dni, czyli 1244 godziny a sześć godzin średniego czasu pobierania daje to 224 pobrania, potem pomnóżmy to przez 20 tysięcy równoczesnych pobierań.” – tłumaczył. „Wynik to niemal 4,5 miliona nielegalnych pobrań. To jest tylko szacowanie i to raczej wersja optymistyczna; do dzisiaj sprzedaliśmy ponad jeden milion legalnych kopii gry, więc 4,5-5 nielegalnych kopii na jedną legalną nie byłoby złym stosunkiem. Rzeczywistość jest prawdopodobnie o wiele gorsza.”
Iwiński tłumaczył też dlaczego nie wykorzystano żadnych zabezpieczeń DRM w Wiedźminie 2. „Od samego początku naszymi głównymi konkurentami na rynku byli piraci” – powiedział. „Oczywiście eksperymentowaliśmy ze wszystkimi dostępnymi zabezpieczeniami, ale szczerze powiedziawszy żadne nie działało. Czegokolwiek nie użyliśmy to zostało złamane w dzień lub dwa i od razu było dostępne na ulicy za ułamek ceny”.
„Nie poddaliśmy się, wymyśliliśmy nową strategię: zaczęliśmy oferować wysoką wartość dodaną z produktem – taką jak dodanie dodatkowych przedmiotów takich jak ścieżka dźwiękowa, filmy z tworzenia gry, książki, poradniki etc. To, wraz z długim procesem edukacji lokalnych graczy o tym dlaczego kupowanie legalnych gier ma sens, zadziałało. Dzisiaj, mamy względnie zdrowy rynek gier.”
Iwiński powiedział też, że DRM to udręka dla nabywców legalnych wersji gier. Chyba z tą tezą nie będziemy się sprzeczać… Teraz czekamy na Wiedźmina 2 na Xboxa 360. Tam CD Projekt nie będzie miał pewnie nic do gadania jeśli chodzi o zabezpieczenia, lecz w przypadku konsol nie są one aż tak inwazyjne.
Czego to ludzie nie stworzą gdy mają za dużo wolnego czasu… Niejaki Joshua stworzył niesamowity kostium nawiązujący do gry Diablo 3. Planuje on pojawić się w nim na przyszłorocznym Blizzcon. Prace nad nim pochłonęły 145 dolarów (prawie 500 złotych) i osiem dni. Wykorzystano ponad 11 metrów folii aluminiowej, sporo kleju i innych rzeczy, które można kupić w supermarkecie. Kostium posiada ruchomą szczękę i światła LED w oczach, paszczy, czole i klatce piersiowej. Aktualnie kostium jest ukończony w 45 procentach.
Seria Assassin’s Creed nie ma zamiaru się kończyć. Już wiadomo, że w przyszłym roku zobaczymy kolejną grę z serii. Pytanie brzmi, gdzie tym razem rozgrywać się będzie akcja gry? Pojawiła się ankieta, która może nieco zawęzić wybór. Pochodzi ona z serwisu Empire State Gamer.
Sugeruje ona, że kolejny Assassin’s Creed może być osadzony w jednej z ośmiu lokalizacji w czasie i przestrzeni:
Brutalny konflikt pomiędzy dynastiami w średniowiecznych Chinach
Początki Brytyjskiego Imperium w Wiktoriańskiej Anglii
Końce rządów Faraonów w Starożytnym Egipcie
Inwazja Ameryki przez Hiszpańskich Konkwistadorów
Konfrontacja pomiędzy Brytyjskimi kolonistami i rdzennymi amerykanami w czasie Rewolucji Amerykańskiej
Obalenie Caratu przez komunistów w trakcie Rewolucji w Rosji
Walki watażków z feudalnej Japonii
Powstanie Imperium Rzymskiego
Już wcześniej pojawiały się plotki na temat tego, że gra może być osadzona w Starożytnym Egipcie. Wcześniej też sugerowano, że może chodzić o Rewolucję Amerykańską. Pytanie tylko czy ankieta jest prawdziwa…
Wypady do toalety nie kojarzą nam się z reguły z rozrywką, zwłaszcza z graniem w gry. Jednak niebawem nawet tam nie uciekniemy przed elektroniczną rozrywką i poprzez opróżnianie pęcherza będziemy bić rekordy w grze. W pewnym barze w południowym Londynie zainstalowano w męskiej toalecie grę, w którą gra się poprzez odpowiednie skierowanie strumienia moczu. Nie pojawiło się to tam jedynie dla rozrywki klientów. Wcześniej urządzenie testowano w Cambridge, gdzie sprzedaż piwa Corona wzrosła o 47% po tym jak zaczęto pokazywać reklamy przed i po grze. Z pewnością sprzątaczki też się cieszą bo ludzie mają motywację, żeby trafić do celu. Jeśli jesteście w Londynie i interesuje was taka rozrywka to zajrzyjcie do The Exhibit Bar w Balham. W przyszłym roku „konsola” ma trafić do innych lokali w Wielkiej Brytanii. Materiał na ten temat przygotowała stacja Sky News.
Square Enix otwiera nowe studio w Montrealu. Co tam będzie się działo? Jak się okazuje powstawać tam będzie jeszcze jeden Hitman. Nie wiadomo nic na temat gry poza tym, że powstaje ona z myślą o kolejnej generacji konsol. W wywiadzie dla serwisu Gamasutra zdradzono, że IO Interactive również będzie nad tą grą pracować. Trzech deweloperów ma się przenieść do Montrealu z Danii. Nie oznacza to jednak, że seria Hitman zostanie w całości oddana studiu z Montrealu. Prace mają zacząć się jak tylko zebrany zostanie odpowiedni zespół. Nowe studio zostanie otwarte w przyszłym roku i będzie liczyć 150 pracowników.
Zanim zagramy w tego Hitmana przyjdzie nam zobaczyć przygody łysego zabójcy w Absolution, które pojawi się na PC, PlayStation 3 i Xboxa 360 w przyszłym roku.
Square Enix ujawnił również, że odpowiedzialne za Deus Ex: Human Revolution, Eidos Montreal, rozrośnie się o 100 nowych pracowników. Oprócz zapowiedzianym już Thief 4 i pracami na serią Deus Ex mają zająć się trzecim projektem.
Studio Rockstar ujawniło, że ataki z 11 września spowodowały, że w ostatniej chwili musieli wprowadzić wiele zmian w GTA 3, które trafiło do sklepów zaledwie kilka tygodni po tych wydarzeniach. Miały one sprawić, że fikcyjne miasto Liberty City mniej przypominałoby Nowy Jork a misje, w których pojawiali się terroryści zostały usunięte.
“O ile dobrze pamiętam, zmieniliśmy kolor samochodów policyjnych by nie były identyczne z tymi należącymi do nowojorskiej policji, zmodyfikowaliśmy trasy lotu samolotów by nie sprawiały wrażenia, że wlecą w wieżowiec, usunęliśmy jedną misję, w której odwoływano się do terrorystów” – powiedział szef studia Dan Houser w wywiadzie dla Edge. Wycięto też kilka kwestii dialogowych przechodniów i z radia. Zmieniono też amerykańską okładkę gry. Są to mniejsze zmiany niż sugerowały wcześniejsze plotki krążące po Internecie. „Niektórzy sądzili, że usunęliśmy całą linię misji ponieważ odnaleźli w kodzie odwołania do postaci zwącej się Darkel, ale został on wycięte miesiące przed premierą i te misje nigdy nie zostały ukończone” – powiedział Houser. Zmiany spowodowały, że premiera została przełożona o trzy tygodnie.
Nowe badania przeprowadzone przez międzynarodowy zespół badawczy wykazały związek pomiędzy częstym graniem a większą ilością szarej materii w częściach mózgu związanych z wewnętrznym systemem nagrody powiązanych z uzależnieniami. Badania zostały opublikowane w dzienniku Translational Psychiatry i opisują analizę badań przeprowadzonych na 154 czternastoletnich graczach za pomocą funkcjonalnego magnetycznego rezonansu jądrowego. Odkryto, że u tych osób część mózgu, która odpowiada za produkcję dopaminy (tzw. hormonu szczęścia), podobnie jak w przypadku osób uzależnionych, jest większa u osób, które częściej grają. Zwrócono jednak uwagę na to, że są to zjawiska współzależne i nie powinno się ich traktować jako dowód przyczynowości. Można mieć jednak pewność, że wyniki tych badań trafią wkrótce do mediów, gdzie zostaną uproszczone i staną się pożywką dla przeciwników gier. W końcu brutalne gry zmieniają nasze mózgi!
Badania są proste, porównano strukturalne I zachowawcze różnice pomiędzy dwoma grupami – osobami, które często grają i tymi, którzy sięgają po gry sporadycznie. Grali oni w prostą grę hazardową. Pierwsza grupa przykładała mniejszą uwagę do wyborów podejmowanych w czasie gry a ich mózgi wykazywały większą aktywność w miejscach związanych z wygrywaniem i przegrywaniem.
Można przyjąć, że granie wpływa na mózg, lecz nie ma na to dowodów. Można podejść do tego z drugiej strony, i wydaje się to bardziej logiczne, że osoby predysponowane do uzależnień częściej biorą udział w uzależniających czynnościach. Czyni to uzależnienie od gier takim samym od innych dobrze znanych. Mimo tego dobrze, że ktoś to bada. Rynek jest warty wiele miliardów dolarów, dobrze, że ktoś czuwa nad tym jak ten rodzaj rozgrywki na nas wpływa. Nie tylko jeśli chodzi o zmiany w mózgu ale też zachowanie. Źle się dzieje jeśli takie badania są brane na sztandary walki za lub przeciw grom.
Mario Kart nie jest najbardziej popularną gra wyścigową. Nikt chyba nie spodziewałby się jej przeniesienia do świata realnego. A jednak Nintendo stworzyło dwa w pełnowymiarowe i działające gokarty specjalnie na LA Auto Show. Jeden należący do Mario, drugi do Luigi’ego. Stworzone one zesłały przez ekipę West Coast Customs. Nie są to modele, lecz w pełni działające samochody napędzane silnikiem elektrycznym.
Po co to wszystko? Dla promocji gry Mario Kart 7, która ma trafić na Nintendo 3DS 4 grudnia. Ci, którzy znajdą się na targach będą mieli okazję zagrać w grę. Po zakończeniu imprezy samochody zostaną we współpracy z GameStop rozdane dla członków ich programu lojalnościowego PowerUp Rewards.
Wygląda na to, że dystrybucja cyfrowa zyskuje na popularności na naszym rodzimym poletku wydawców. CD Projekt już od jakiegoś czasu prowadzi sklep Good Old Games, choć jest on bardziej skierowany do międzynarodowej klienteli. Teraz za taką działalność bierze się Cenega wraz ze swoim Muve.pl. Nowa platforma nazywa się Muve Digital, wymagać będzie zainstalowania programu do pobierania gier a w momencie debiutu ma według informacji prasowych oferować ponad 70 gier. Z pewnością zaleta będą ceny w złotówkach oraz polska pomoc techniczna.
Członkowie Kompanii Graczy mogą już teraz wziąć udział w beta testach usługi. Wystarczy zastosować się do wskazówek zawartych w newsletterze. Testerzy otrzymają możliwość gry za darmo przez 10 dni w cztery gry: King’s Bounty: Legenda, Men of War: Oddział Szturmowy, NecroVisioN oraz Rig n Roll: TIRowiec. Oprócz tego jako pierwsi poznają oni tytuły 50 gier, które będą dostępne w dniu premiery.
Czyżby Cenega miała ambicje stworzenie polskiego Steam? Z pewnością wiele zależeć będzie od katalogu gier a przede wszystkim od cen. Już teraz na Steam można kupić gry taniej niż w polskich sklepach. Oby nie stało się tak, że jedyną zachęta do kupna będzie polska wersja językowa. Wszystko zależy od tego jak Cenega to rozegra.
Od czasu pojawienia się gry Out Run na automatach minęło już 25 lat. Jedna pomysłowa osoba rozebrała jeden z nich na części i stworzyła bardzo pomysłową grę – Out Run Analogic. Łączy ona oryginalny kontroler a automatu z kierownicą od zabawki, sterowaniem przyśpieszenia i hamowania oraz przewijane tło. Czujniki magnetyczne wykrywają kolizje a całość napędzana jest przez mikrokontroler Arduino. Całość prezentuje się całkiem nieźle. W zasadach działania przypomina nieco analogowego Super Mario.
Uważaj na co patrzysz bowiem przez przypadek możesz strzelić laserami, przynajmniej jeśli grasz w EyeAsteroids. Stworzona przez Tobii gra wymaga od nas jedynie byśmy spojrzeli w odpowiednim kierunku. Wykorzystuje ona technologię pozwalającą na śledzenie ruchu naszych oczy. EyeAsteroids to klon klasycznego Asteroids z nieco szybszym tempem rozgrywki i z nieco większymi wymaganiami od oryginału. Automat z grą ma w środku procesor Intel Core 2 Quad Q8400, kartę graficzną Nvidia GF 405 i system Windows 7. Jednakże w tej chwili istnieje tylko jeden taki automat ale można sprawić sobie własny za jedyne 15 tysięcy dolarów. Prawdziwa okazja! :P
Tak czy inaczej EyeAsteroids jest przykładem na to, że nie tylko czujniki ruchu to przyszłość gier. W pewnością taka gra nie spowoduje, że spalimy zbyt wielu kalorii…